Zasady dyskusji
Lut02

Zasady dyskusji

Ponieważ czasem na blogu padają dość kontrowersyjne tematy, pomyślałem, że warto sprecyzować zasady dyskusji, które będą w takich przypadkach obowiązywały. Podejrzewam, że będę po nie sięgał również do dyskusji na Facebooku i w innych miejscach, gdzie emocje buzują i przyda się nieco jasnej struktury 🙂 Dla jasności, te reguły obowiązują tylko wtedy, gdy zostaną zastrzeżone, jeśli nie ma stosownej notki i tak zachęcam do ich stosowania, ale nie ma takiego obowiązku. Gdy reguły zostaną jednak zastrzeżone, posty ich nie przestrzegające będą wylatywały, piszący dostaną ostrzeżenie i okazję do korekty, ale również mogą wylecieć. 1. Argumentuj merytorycznie. Jeśli możesz, powołaj się na konkretne dane, badania, itp. Nie oczekuj, że ktoś na poważnie potraktuje slogany. Zdecydowanie preferowane są tzw. twarde dowody. Jeśli masz wątpliwości czym one są, przeczytaj TEN ARTYKUŁ. 2. Twoje opinie są oczywiście mile widziane, ale pamiętaj, że to opinie i jako takie nie stanowią zbyt silnego argumentu i nie muszą być brane na poważnie, zwłaszcza gdy artykuł dotyczy faktów. Oczywiście, w dyskusji na temat filmu czy książki posługujemy się niemal wyłącznie opiniami i nikt nie oczekuje tam twardych dowodów 🙂 3. Stosuj argumenty ad meritum, nie ad personam. Ad meritum to inaczej argumenty odnoszące się do tematu dyskusji. Ad personam to argumenty do osoby dyskutantów. Uwaga, ad personam to nie tylko obelgi, ale wszelkie argumenty mające uderzać w dyskutanta, a nie w temat. 4. Ataki osobiste, obelgi, itp. tym bardziej odpadają. Jasne, w toku dyskusji można się zapędzić, ale jeśli regularnie lecisz w obelgi, to wylecisz 🙂 5. Jeśli zarzucasz komuś manipulację, wykaż jaka konkretnie manipulacja wg. Ciebie zachodzi. Te rzeczy są naprawdę dobrze opisane i można je dość łatwo wypunktować. Zdecydowanie zbyt często zarzuty manipulacji znaczą tak naprawdę „Emocjonalnie nie zgadzam się z tym co mówisz, nie chcę zmienić zdania, ale nie mam też kontrargumentów… więc na pewno jakoś manipulujesz, bo to nie może być prawda.” 5. Pamiętaj, że możesz manipulować nie będąc tego świadomym (np. powtarzając manipulatywny argument, który kiedyś bez weryfikacji przyjąłeś). Nie obrażaj się, jeśli ktoś Ci to wskaże i uzasadni, po prostu weź to przemyśl. 6. Rzucanie ideologicznymi hasłami bez uzasadnienia ich argumentami jest po prostu słabe. Robienie tego regularnie załatwi Ci ostrzeżenie, a potem wylecisz. Chcesz dyskutować, musisz argumentować. 7. „To oczywiste, bo moja ideologia tak mówi” nie czyni danej rzeczy oczywistą. 8. Klasyczne trollowanie, hate-mongering i podobne przejawy internetowej niedojrzałości skutkować będą ostrzeżeniem i wyleceniem. 9. Ujawnij się, jeśli chcesz ostrzej dyskutować. Anonimowo łatwo być odważnym. 10. Po ostrzeżeniach daje trochę czasu by upewnić się, że rozmówca zrozumiał, ale mam jednak ograniczoną cierpliwość. Dyskusja jest sztuką. Uprawiana na poziomie jest prawdziwą przyjemnością. Zadbajmy o to...

Read More
Piwa smakowe…
Wrz27

Piwa smakowe…

Uwaga, post dotyczy alkoholu, więc dozwolony jest od lat 18. Czytasz na własną odpowiedzialność, tudzież jej brak 😉 Jedną z dziwnych „faz”, jakie mam, jest próbowanie jak najdziwniejszych piw smakowych. Tak, wiem, że to sztuczne aromaty i w ogóle be, ale cóż poradzić? Podoba mi się to 🙂 Pomyślałem więc, że wrzucę małą listę smaków, które próbowałem, wraz z opiniami. Oraz poproszę o sugestię czego jeszcze mogę spróbować 🙂 Celowo nie umieszczam tu różnych wersji shandy, itp. chodzi mi stricte o piwo smakowe. Poniższe zestawienie to konsekwencja dwóch-trzech lat ryzykowania kubkami smakowymi w dziwnych sytuacjach. Zacznijmy więc od klasyki: Piwo wiśniowe – testowane na wiele sposobów, od zwykłego piwa z syropem, po różne butelkowane. Żadne niestety nie powala.  Ot, słodsze, oranżadowe piwo. Jednym wyjątkiem jest tu jedno bluźnierczo drogie piwo wiśniowe, smakujące jak wiśniowy szampan dla dzieci – to jest naprawdę miłe, ale cena nieco zniechęca. Piwo czereśniowe – nieco lepsze od wiśniowego, ale bez rewelacji. Głębszy, wyraźniejszy i nieco cięższy smak. Mniej słodkie, bardziej smakowe. Piwo truskawkowe – sprawdzone we Wrocławiu w dziwnej knajpie gdzie leciało ciągle disco polo, co mogło zredukować przyjemność konsumpcji. Ogólnie – jak orenżadka truskawkowa, czysta chemia. Nie polecam. Piwo o smaku czekolady i  masła orzechowego – przetestowane w Waszyngtonie… Bardzo ciekawy smak, ciemne piwo z silnym posmakiem masła orzechowego i bardzo leciutkim smakiem czekolady.  Fajnie byłoby, jakby u nas się coś takiego pojawiło. Piwo bananowe – przyjemny, lekki i słodki trunek, jeśli jest, chętnie sięgam. Testowane również w wersji z prawdziwymi, zmiksowanymi bananami (Gdańsk), również miłe. Najlepsze z „lemoniadowych”, słodkich piw. Piwo wędzone – bo i czemu by nie? Smak wędzonki, zapach szynki leżącej za długo w lodówce. Zdecydowanie jednorazowa przygoda. Piwo czosnkowe – wbrew pozorom, nie czuć czosnku aż tak bardzo. Ale i tak zdecydowanie jednorazowa przygoda, nie jest to jednak zbyt fajny smak. Piwo kokosowe – przynajmniej w wersji Bojana smakuje jakby się piło zmiksowane wafelki kokosowe. Dziwne. Raczej nie do powtarzania zbyt często. Piwo śliwkowe – przyjemne, zwłaszcza w wersji Magnusa. Solidny, głęboki posmak marmolady śliwkowej, jestem za. Piwo czekoladowe – kolejne popularne, ale bardzo dobre piwo. Tu znów Magnus jest na razie najlepszy z testowanych. Cięższe, wyraźniejsze, przyjemne. Fakt, że jestem fanem Guinessa, który również jest nieco czekoladowy, pewnie też ma tu znaczenie. Piwo kawowe – bardzo ciekawy produkt Kormorana, smakuje bardzo wyraźnie czarną, parzoną „plujką”.  Może ze względu na obsesję na temat kawy, jestem zdecydowanie za, szkoda, że to raczej produkt tymczasowy. Tym bardziej warto na niego zapolować. Piwo jagodowe – lekkie, słodkie i przyjemne. Druga moja ulubiona „orenżadka” piwna. Piwo imbirowe – z imbirem lub syropem, klasyk, ale bardzo sympatyczny. Piwo piernikowe – imbir + cynamon +...

Read More
Wirtualne wizje i wirtualne światy – początek
Wrz03

Wirtualne wizje i wirtualne światy – początek

Cześć. Tu Artur Król. Niektórzy z Was znają mnie może jako psychologa i coacha związanego z www.krolartur.com, www.changemakers.pl i blogiem blog.krolartur.com   Tamte serwisy dotyczą jednak moich zawodowych zainteresowań, a ten z założenia ma być o czymś zdecydowanie luźniejszym – o rzeczach, które mnie interesują, a które nie mają wiele wspólnego z neurologią czy zmianą osobistą. Blog nazywa się Cafe Royal i traktuję go jako taką swoją kawiarenkę – miejsce do swobodnych pogawędek. Znajdziesz tu więc teksty n.t. społeczeństwa i polityki, luźne przemyślenia recenzje i artykuły n.t. książek (głównie fantasy i SF), gier, komiksów, filmów i podobnych rzeczy. Raz na jakiś czas może napadnie mnie chęć napisania jakiegoś dłuższego felietonu na jakiś abstrakcyjny temat w rodzaju wpływu uwarunkowań historycznych na ewolucję religii. Postaram się, choć nie obiecuję, nie poruszać tu tematu gotowania 😉   To chyba tyle, tytułem wstępu 🙂 Zapraszam do lektury, mam nadzieję, że znajdziesz tu jakieś ciekawe materiały dla siebie. Aktualizacje będą się pojawiały jak będą się pojawiały 😉 Jak z rozmowami – nie da się ich wymusić, można jedynie pozwolić im płynąć...

Read More