Dlaczego tak jednostronnie patrzymy na Ukrainę?
Wrz05

Dlaczego tak jednostronnie patrzymy na Ukrainę?

Nie ma wątpliwości, że sytuacja za naszą wschodnią granicą nie jest dobra. Jednocześnie może zdumiewać jednostronność, z jaką podchodzimy do całej sprawy. Przeglądając media, portale społecznościowe, itp. uzyskujemy jasny przekaz p.t. „Janukowycz zły, protestujący dobrzy.” Dlaczego tak łatwo przyjąć nam takie podejście?     Chciałbym zaznaczyć jedną istotną kwestię – w żaden sposób nie chcę usprawiedliwiać tego, co dzieje się na Ukrainie. Niezależnie od tego, czy wspomniana narracja „dobrzy protestujacy” jest prawdziwa, czy nie, rząd Ukrainy podjął wiele bardzo złych, być może wręcz przestępczych decyzji i powinien ponieść za nie odpowiedzialność. Nie da się też ukryć, że Ukrainę od lat trawią liczne postsowieckie patologie, a bieda i korupcja są tam obecne na poziomie, który trudno nam sobie nawet wyobrazić.   Nie zmienia to faktu, że obecne protesty stanowią brutalne zamieszki przeciwko władzy, która była demokratycznie wybrana i to przyzwoitą większością głosów – rządząca na Ukrainie koalicja wygrała nie tylko na liście krajowej (ponad 43%), ale też – miażdżąco – w okręgach jednomandatowych (114 mandatów ze 176 – 65%). Dla porównania, koalicja PO-PSL w Polsce miała 47% głosów w wyborach z 2011 roku. Nie można też powiedzieć, żeby idee protestujących wspierał cały naród. Ukraina jest zdecydowanie bardziej podzielona politycznie niż Polska (tak, to możliwe!) i o ile zachodnia część kraju (oraz młodzież w większości kraju) jest bardziej prozachodnia i chętna na otwarcie na Unię, o tyle wschodnia część kraju prezentuje mocno prorosyjskie nastroje, a południowy autonomiczny region – Krym – to obszar de facto uznający się za Rosję. Nie jest więc tak, że po zwycięstwie protestujących Ukraina stałaby się krajem wielkiej zgody – przeciwnie, różnice między regionami jeszcze bardziej by się pogłębiły.    Być może dlatego zachodnie media nie przedstawiają sprawy tak zerojedynkowo jak nasze, wskazując raczej na konflikt wewnętrzny w kraju niż na „bohaterskich protestujących i złe państwo”. Skąd jednak wzięła się u nas taka narracja? Przyjrzyjmy się prawdopodobnym psychologicznym powodom.    a) Zakotwiczenie na Arabską Wiosnę Ludów – efekt zakotwiczenia to proces psychologiczny zniekształcający naszą ocenę określonych wydarzeń, poprzez reinterpretację ich na rzecz innych, silnie funkcjonujących w naszej świadomości. Arabska Wiosna Ludów = słuszna walka ludności przeciwko tyranii, a przynajmniej tak o niej zwykle się myśli. A skoro AWL = słuszna walka przeciwko tyranii, to walki na Ukrainie = słuszna walka przeciwko tyranii. Tak, to nielogiczne uproszczenie. Ale ludzie nie są logiczni.    b) Błędne analogie do naszej historii – jesteśmy mocno przywiązani do tego jak pewne sytuacje potoczyły się u nas. Nasz zryw przeciwko rządowi powiązanemu z Rosja był ogólnonarodowy i postrzegany jest jako absolutnie słuszny i uzasadniony. Nawet krytycy zarzucają mu co najwyżej zbyt małą skalę i zdecydowanie, nikt nie podważa jego sensu jako takiego. Łatwo więc...

Read More
Dlaczego politycy zawsze będą hienami?
Wrz05

Dlaczego politycy zawsze będą hienami?

Niedawna tragedia w Kamieniu Pomorskim wywołała z jednej strony gwałtowną licytację na zaostrzenia kar, a z drugiej ostrą krytykę „politycznych hien”, które „przejmują się bezpieczeństwem na drogach tylko przy okazji głośnych tragedii”. Krytyka ta – choć etycznie jak najbardziej słuszna – jest jednak skrajnie naiwna. Politycy MUSZĄ być hienami – tego chcą od nich wyborcy. Oczywiście, na tym etapie większość osób zaprotestuje, że przecież wcale nie chce takiego zachowania, że brzydzą się nim i w ogóle co za brednie tutaj Królu wypisujesz? Zanim jednak przejdziesz dalej, zapytaj się, czego oczekujesz od polityków? Większość osób odpowie, że oczekuje, by „byli skuteczni”, „działali’, „coś robili sensownego”, itp. Co więcej, politycy generalnie dobrze o tym wiedzą.Niestety, wiedzą też, że nasz mózg nie działa do końca racjonalnie. Np. za sprawą tzw. heurystyki dostępności ma tendencję do silniejszego reagowania na wspomnienia silnie nacechowane emocjonalnie, do łatwiejszego ich zapamiętywania i przywoływania. Dokładnie takie, jak tragedia w Kamieniu Pomorskim. Niestety, ale ci politycy, którzy wytrwale pracowali i stworzyli ustawodawstwo dzięki któremu udało się uniknąć różnych tragedii nie zostaną zapamiętani. „Brak katastrofy” nie jest czymś, co szczególnie silnie zapisuje się w ludzkiej pamięci. Za to „katastrofa”, zwłaszcza w połączeniu z silnie emocjonalnymi deklaracjami „co należy zrobić, by tej katastrofy uniknąć w przyszłości”? To coś, co się zapamiętuje – razem z korzystającymi z tragedii politykami, którzy w takiej sytuacji również utkwią w naszej pamięci. A skoro ich zapamiętamy – to mają też większe szanse na to, żeby za parę lat ponownie ich wybrać. A oni o tym wiedzą. Jakkolwiek nieprzyjemne ma to konsekwencje, jakkolwiek prowadzi to do regularnie do organizowania festiwalów kiełbasy wyborczej na grobach ofiar kolejnej i kolejnej tragedii, to jak działa nasz mózg oznacza, że jako społeczeństwo nagradzamy naszych polityków za takie zachowania. Należy więc oczekiwać, że będą ich jeszcze więcej...

Read More
Dlaczego chcemy przeprosin za „Sorry” Bieńkowskiej?
Wrz05

Dlaczego chcemy przeprosin za „Sorry” Bieńkowskiej?

Wczorajsza wypowiedź wicepremier Bieńkowskiej podzieliła internet. Część osób wspiera ją, inne oburzają się na to, co postrzegają za arogancję władzy. A jak jest?  Cóż, na poziomie obiektywnych faktów, Elżbieta Bieńkowska miała niewątpliwie racje. Wyolbrzymianie problemów, które były oczywiście trudne dla pechowych pasażerów, ale stanowiły pół promila wszystkich kursów PKP, jakie odbyły się w danym okresie, nie jest zachowaniem racjonalnym. Przy szacunku dla emocji i przeżyć dotkniętych tą sytuacją osób – taka ilość problemów była na poziomie błędu statystycznego. Zwracanie na nie uwagi było typowo medialnym szukaniem afery. Odpowiedź wicepremier, co do treści, była słuszna. Aferę udało się jednak uzyskać, ponieważ ta sama odpowiedź nie była słuszna co do formy. Owszem, walenie „prosto z mostu” nie powinno być niczym złym – ale niestety jest. Ludzie oczekują od swoich przedstawicieli pewnego „ugładzenia”. Nie byłoby problemu, gdyby wicepremier Bieńkowska powiedziała np. „Przykro mi, niestety żyjemy w takim klimacie i tego typu sytuacje będą się zdarzać, zdarzają się też w innych krajach w naszej strefie klimatycznej. Przyjrzyjmy się jednak temu jak rzadkie to były wydarzenia – na cztery tysiące kursów, jedynie dwa miały problem, a więc jedynie pół promila. Wiem, że nie uspokoi to osób, które podróżowały akurat tymi dwoma kursami, ale warto oceniać tą sytuację z odpowiednim dystansem i przedstawiać ją w szerszym kontekście.” Treść dokładnie ta sama. Jednak forma dopasowana do oczekiwań wyborców, którzy niestety, ale oczekują skruchy nawet wtedy, gdy sytuacja jest niezawiniona. Być może dlatego, że tak często tej skruchy brakuje politykom nawet w sytuacji, gdy ewidentnie są czegoś winni, ale takie bezpośrednie postawienie sprawy jest niestety czymś, co uderza w miłość własną wyborców. To typowe zachowanie wysokostatusowe, osoby dominującej – a takie zachowania są w naszej kulturze akceptowalne w komunikacji między dwoma politykami, ale nigdy między politykiem i wyborcą. Stąd m.in. taka popularność prezydenta Komorowskiego, który dobrze wykorzystuje tą miłość własną Polaków. Nie da się też ukryć, że płeć wicepremier zapewne również odgrywała rolę. Dominująca kobieta jest w naszej kulturze wciąż zjawiskiem mało akceptowanym – gdyby te same słowa powiedział Adam Hoffman czy Janusz Palikot, prawdopodobnie nie spotkałyby się z taką reakcją. Co niestety wskazuje po raz kolejny na podstawową lekcję dla naszych polityków – w kontaktach z wyborcami, zawsze należy demonstrować zachowania uległe. Innych wyborcy nie...

Read More