Tak, jesteś rasistą, ale…

Uwaga! W artykule obowiązują zasady dyskusji. Przestrzegaj lub wylatuj, wybór należy do Ciebie. Dyskusja w tym miejscu nie jest prawem domyślnym i jest ograniczona do osób potrafiących się zachować i uargumentować swoje stanowisko. Nawet skrajnie przeciwne – ale merytoryczne.


Nie zliczę jak często spotykałem się ostatnimi czasy z deklaracjami typu „nie jestem rasistą, ALE…”

Po czym oczywiście padało typowo rasistowskie* stwierdzenie.

(*Tym jakie stwierdzenia są rasistowskie lub nie są, zajmiemy się poniżej.)

Cóż, „bycie rasistą” sprowadza się w swojej istocie do posiadania (względnie, posiadania i demonstrowania) poglądów rasistowskich. Jeśli masz takie poglądy, a tym bardziej jeśli deklarujesz takie poglądy – jesteś rasistą.

Być może jutro zmienisz swoje poglądy i przestaniesz nim być. Życzę Ci tego z całego serca. Na tą konkretną chwilę jesteś jednak rasistą i nie ma z tym co dyskutować.

Portrait of two businessmen sitting opposite each other elbowing on the table with their arms grappled in fight

Skąd więc takie deklaracje? Po co w ogóle je stawiać, skoro w tym samy zdaniu zostają zaprzeczone?

Odpowiedź jest prosta. Taka osoba nie mówi, że nie jest rasistą. Mówi, że nie czuje się rasistą. Myśląc o sobie, budując swoją tożsamość, nie przypisuje sobie etykietki „rasista”.

Nic dziwnego. „Rasista” to jedno z tych sformułowań, które obarczone są – z pełnym uzasadnieniem – solidna społeczną niechęcią. Praktycznie nikt nie chce o sobie myśleć jako o rasiście, tak samo jak praktycznie nikt nie chce o sobie myśleć jako o naziście, idiocie, oszuście czy pedofilu. Pewnych rzeczy się po prostu o sobie nie myśli, bo przeszkadza to w utrzymaniu pozytywnej narracji na swój temat, historii w której to my jesteśmy szlachetnym bohaterem.

Tylko wiesz co? Ludzie z ku-klux-klanu, klanowcy którzy dokonywali faktycznych linczów na czarnoskórych RÓWNIEŻ nie myślą ani nie myśleli o sobie jako o rasistach. Myśleli o sobie jako o odpowiedzialnych ludziach chroniących swoich bliskich!

To, jak o sobie myślisz nie jest niestety żadnym sensownym kryterium oceny tego, czy jesteś rasistą czy nie. Jedynym takim kryterium są Twoje poglądy.


Co to znaczy rasistowskie poglądy?

Przez długi czas rasizm sprowadzany był do kwestii preferencji jednej rasy (zwykle, choć nie zawsze, białej), uważania, że ma ona naturalną przewagę nad innymi. Od ponad pół wieku koncepcja rasizmu została jednak w naukach społecznych rozbudowana i zakualizowana. Rasizm obecnie rozumiany jest również w kategoriach rasizmu kulturowego, a wiec założenia, że określone grupy etniczne i kulturowe mogą mieć naturalną i automatyczną przewagę nad innymi. Standardowo chodzi tu o założenie przewagi białej, europejskiej cywilizacji nad innymi, ale trzeba pamiętać, że do tej samej kategorii zaliczają się też inne takie poglądy. Np. podobna ideologia stała u podstaw rzezi, tortur i okrutnych eksperymentów prowadzonych przez Japończyków na podbitych terenach w czasie drugiej wojny światowej, do dziś prowadzi ona też do dyskryminacji np. rdzennych mieszkańców Okinawy w Japonii.

W praktycznym aspekcie sama próba dokonywania uogólnień (pozytywnych lub negatywnych) na temat jakiejś grupy etnicznej, bez wsparcia tych uogólnień dowodami z badań empirycznych, podpada już pod rasizm. To bowiem nic innego jak właśnie próba wyróżnienia jednej rasy lub grupy etniczne nad inne. Sam fakt sortowania informacji na temat danej osoby przez pryzmat jej etniczności, fakt że nie myślisz o tej konkretnej osobie, tylko o rasowym/etnicznym stereotypie, który stawiasz na jej miejscu, już jest niestety zachowaniem rasistowskim.

Podkreślę to wyraźnie: jeśli w ogóle bierzesz pod uwagę etniczność danej osoby w jej ocenie czy w budowaniu swoich oczekiwań na jej temat, zachowujesz się, niestety rasistowsko. Jedynym wyjątkiem od tego mogą być oceny dokonywane w oparciu o faktyczne socjologiczne itp. badania nad poszczególnymi grupami etnicznymi… ale i wtedy należy brać pod uwagę, że mowa o prawdopodobieństwie populacyjnym, a nigdy o konkretnej jednostce, konkretnej osobie.


Jeśli więc wypowiadasz rzeczy w stylu „nie jestem rasistą, ale boję się arabów”, to niestety, ale spełnia to właśnie wszystkie kryteria bycia rasistą.

Więc albo zaakceptuj, że nim jesteś i nie próbuj się tłumaczyć, albo no nie wiem…

Może po prostu przestań nim być?

Może postaraj się być lepszym człowiekiem? Ba, po prostu przyzwoitym człowiekiem?

To naprawdę nie jest taki szalony pomysł, jak mogło by się na początku wydawać…

Author: admin

Share This Post On
  • Wiktor

    Czy zacytowanie Wikipedii (statystyk): „The criminal rate of Blacks (a.k.a. African Americans) is more than three times higher than the national average.” jest rasistowskie? Ofc, przyczyny pewnie tego są różne, kulturowe, społeczne i historyczne i prawdopodobnie ma to wpływ na ten współczynnik i zachowanie tej grupy osób. Nie zgadzam się jednak, że sama myśl o porównaniu grupy etnicznej pod jakimś względem jest rasistowskim zachowaniem. Jak znalazłbym statystyki mówiące, że kobiety mają lepszą/gorszą pamięć niż mężczyźni to też byłbym szowinistą? A przekładając to na sytuację biznesową, jakbym znalazł dane o tym, że Azjaci się 3x rzadziej uśmiechają podczas negocjacji i bym na spotkaniu z Azjatą miał to na uwadze, to też jestem rasistą bo „bierzesz pod uwagę etniczność danej osoby w jej ocenie czy w budowaniu swoich oczekiwań”?

    • Istotniejszym czynnikiem akurat w przypadku criminal rate w USA jest to, że murzyni i latynosi mają nieporównywalnie większe szanse bycia aresztowanymi za te same przestępstwa. Np. mafia już dawno się nauczyła, że kurierzy narkotykowi powinni być biali, bo niemal nigdy nie są przeszukiwani, w porównaniu z przedstawicielami mniejszości.

      Jeśli znalazłbyś statystyki, nie byłbyś szowinistą. Jeśli zakładałbyś, że potencjalna pracowniczka musi mieć gorszą pamięć, bo jest kobietą, byłbyś.

      • Wiktor

        Znajduję statystyki. Zakładam, że potencjalna pracowniczka ma lepszą pamięć, bo jest kobietą (statystycznie przecież mam większą szansę trafić), to też szowinizm?

  • Daniel Bogusz

    Ja czysto światopoglądowo. Rozumiem rasizm, co myślisz na temat różnic jednostkowych np. wielkość nosa, rozmiar dłoni, piersi czy genetycznie uwarunkowane owłosienie?

    Pytam bo oczywistym jest że krytyka oparta na kolorze skóry jest rasizmem natomiast skala krytyki ze względu na różnicę które nie są uwarunkowane rasowo, ale są również genetyczne jest również duża (większa?).

    Chodzi mi konkretnie o coś z czego zdałem sobie sprawę kiedy robił sobie jaja ze mnie (i ja z niego) czarnoskóry ziomek kiedy jechaliśmy po sobie on zatrzymał się na moich dużych oczach (które mam uwarunkowane genetycznie) a ja wiedziałem że pojazd po jego kolorze skóry mimo że tak samo genetycznie uwarunkowany będzie po prostu pojazdem po jakimś „sacrum” za który mogę pójść nawet do więzienia.

    I prawdę mówiąc wkurzyło mnie to rozróżnienie pewnych cech nad innymi. I po prostu wg. mnie każda cecha genetyczna różniąca ludzi powinna być traktowana tak samo bez rozróżnienia na te uwarunkowane rasowo bądź też nie.

    • Dość kluczową różnicą byłoby IMO to, że „duże oczy” nigdy nie były AFAIK kryterium plemiennym (w odróżnieniu np. od koloru skóry czy koloru oczu), a to takie kryterium napędzało wszelkie procesy dehumanizacji drugiej strony, z jej konsekwencjami. Kryterium plemiennym = kryterium przynależności do danego plemienia (duże oczy są genetycznie uwarunkowane, ale na tyle na ile kojarzę, nie było żadnej grupy etnicznej nigdy z tym jako jednym z większych wyróżników).

      • Daniel Bogusz

        Rozumiem. Mam pytanie co myślisz o takiej krytyce, nie będącej kryterium przynależności do danego plemienia? Tzn czy wg. Ciebie ona ma większą, mniejszą wagę?

        Po prostu po tej akcji zacząłem się zastanawiać nad całą koncepcją rasizmu, a konkretnie nad tym że pewne cechy (jak je nazwałeś różnicujące plemiona) nie mogą być krytykowane a inne mogą. A konkretniej to rozumiem dlaczego powstała ochrona w postaci nazwania rasizmu – rasizmem, zastanawiam się tylko czy to nie powinno, w świecie gdzie różnice koloru skóry czy innych zacierają się (znam wielu ludzi którzy mają rodziców różnych „ras”), zwrócić uwagę na sedno tego wszystkiego czyli po prostu różnice genetyczne, na które jednostki nie mają wpływu.

        Sam motyw że nie można komentować koloru skóry kogoś, rozumiem pochodzenie historyczne i jak najbardziej to jak ucierpieli ludzie z ciemniejszym odcieniem skóry, natomiast sam motyw tego że coś jest „chronione” niesie wg. mnie implikację że chronione być musi.

        Tzn. że jeśli trzeba coś chronić to jest „słabsze” bo ochrony potrzebuje. Nie wychodziłem z takiej koncepcji rozmawiając z moim, przez pewien czas, ziomkiem ciemniejszej karnacji.

        Z drugiej strony kiedy piszesz o specjalnym traktowaniu przez policjantów ludności o ciemniejszej skórze, to nabiera sensu ta koncepcja ochrony (tzn. może się poprzez to wydawać że sens ma ona nadal, mimo teoretycznej równości ludzi bez względu na rasę od dziesiątek lat). I nie mówię tutaj o zniesieniu działań anty-rasistowskich, wręcz przeciwnie, tylko chodzi mi o ukazanie pełnego obrazu, odrzucenie różnicowania czarny-biały-żółty-czerwony tylko skupienie się na tym że cecha-genetyczna nie może być elementem np. nieprzyjęcia do pracy, albo większej ilości selektywnych zatrzymań przez policję.

        • Adam Doroziński

          A rude włosy i Irlandczycy? 🙂

          • Daniel Bogusz

            Tak samo.

  • Łukasz Kozioł

    Fajny artykul i dobrze ujety ale czuje pewien niedosyt – spodziewalem sie wiecej konkretow 🙂 Np. bardziej konkretnych przykladow co jest i co nie jest rasizmem. Stwierdzenie „boje sie arabow” a nawet „nie jestem rasistą, ale boję się arabów” takie byc moze – ale moze tez takie nie byc, wszystko zalezy od kontekstu. Jesli wypowie je osoba mieszkajca w miejscu gdzie sa czestymi sprawcami przestepstw to jest to jak najbardziej na miejscu (i blagam, jesli nie siejemy nienawisci a tylko wyrazamy strach to nie wymagajmy od ludzi popierania tego statystykami policyjnymi…) Wiadomo ze czarnoskorych np. leczy sie inaczej bo tez inaczej reaguja na rozne rzeczy i jest to przyklad dyskryminacji ktora jest jak najbardziej pozadana. W USA czarnoskorzy sprawdzania i podejrzewani sa znacznie czesciej ale wcale nie znaczy to ze w pelni kompensuje to wskaznik przestepstw – bo pewnie w jakims niewielkim stopniu (a czesto moze tez sa czesciej sprawdzani bo sa czesciej sprawcami).

  • Kuba

    Ja bym z kolei zapytał się, czy rasizm sam w sobie jest zły?

    Przykładowo: uważam, że Murzyni są lepsi w sportach wytrzymałościowych od Białych – mają genetycznie lepiej przystosowane organizmy do wysiłku (naturalną przewagę). Z drugiej strony, rasy wschodnie przodują wg mnie w ping-pongu, choćby ze względu na troszkę inną budowę ciała. Nie zwracam teraz uwagi na fakty, w końcu mówimy o opinii.

    Rasizm jak się patrzy – „to bowiem nic innego jak właśnie próba wyróżnienia jednej rasy lub grupy etnicznej nad inne”. Ale czyż to właśnie w naszym świecie nie jest piękne, że istnieje ta różnorodność? Czy zrównywanie wszystkich ludzi, którzy choćby kolorem skóry wyraźnie się różnią, nie jest swego rodzaju barbarzyństwem?

    Oczywiście, w żaden sposób nie usprawiedliwia to zwykłego bycia dupkiem. Chodzi mi tylko o przedstawioną definicję samą w sobie.

    Notabene, myślę że to akurat nie musi być kwestia genetyki jako takiej, ale choćby kultury kraju (jeżeli Japończycy słyną z dobrych tenisistów, to naturalne że kolejne pokolenia będą w tym ćwiczone od najmłodszych lat, co również zapewni im przewagę). Ale to wciąż będzie rasizm, czyż nie?

    • Tak, jest. Jest błędnym uogólnieniem, które przy okazji krzywdzi ludzi.